W marcu 2026 roku pojechałem do Japonii, żeby uczyć się u naszego nauczyciela i zobaczyć z bliska, jak pracują najlepsi japońscy praktycy.
Pojechaliśmy we trzech: z Oskarem Olszewskim, z którym założyłem Stowarzyszenie Tradycyjnej Medycyny Japońskiej w Polsce, oraz z Bartkiem Mendakiem. Głównym celem była nauka u naszego nauczyciela, Hiroshiego Yamamoto senseia, i rozmowy o tym, jak rozwijać tradycyjną medycynę japońską w Polsce.

Nauka w klinice Hiroshiego Yamamoto senseia
Najcenniejszy czas spędziłem w klinice senseia. Mogłem zobaczyć na własne oczy, jak wygląda codzienna praca w tradycyjnym japońskim gabinecie: od badania pulsu i brzucha, przez dobór punktów, po przygotowanie moksy.


Spotkania
Wyjazd był też okazją do rozmów o japońskiej akupunkturze i o współpracy między Polską a Japonią. Spotkaliśmy się między innymi z:
- konsulem w Ambasadzie RP w Tokio,
- burmistrzem dzielnicy Meguro w Tokio,
- przewodniczącym stowarzyszenia shinkyu, czyli akupunktury i moksy, dzielnicy Meguro,
- Etsuko Inoue sensei, prezes Stowarzyszenia Shōnihari w Osace (小児鍼 shōnihari to japońska akupunktura dziecięca),
- wiceministrem zdrowia w Tokio.
Co przywiozłem do gabinetu
Najwięcej wyniosłem ze spotkań z praktykami najwyższej klasy. Nie chodzi tylko o technikę. W tradycyjnych japońskich gabinetach uderzyło mnie podejście do pacjenta: spokój, uważność i sposób patrzenia na drugiego człowieka jako na całość, a nie na zestaw objawów.
Zobaczyłem też bardzo dużo praktyki na własne oczy. To coś, czego nie da się nauczyć z książek ani z nagrań. To doświadczenie przenoszę do pracy w Sakura Med, do każdej wizyty w gabinecie w Gdyni.
