W Japonii chłód dłoni i stóp traktuje się jako ważny sygnał ciała, a nie drobną niedogodność.
Japończycy mają na to osobne słowo: 冷え性 hieshō, czyli skłonność do wychłodzenia. Opisuje osoby, którym stale marzną dłonie, stopy, czasem dolna część brzucha czy lędźwie, nawet gdy w pomieszczeniu jest ciepło.
W medycynie zachodniej taki stan rzadko bywa osobną diagnozą. W medycynie japońskiej i Kampō jest jednym z pierwszych tropów, od których zaczyna się ocena konstytucji.
Skąd bierze się chłód
W języku medycyny japońskiej chłód oznacza najczęściej, że ciepło nie dociera tam, gdzie powinno. Przyczyny bywają różne:
- niedobór Yō, czyli „ognia" organizmu, często przy przewlekłym zmęczeniu,
- słabsze krążenie Ketsu, czyli krwi w ujęciu tradycyjnym,
- zastój Ki przy długotrwałym napięciu i stresie, gdy ciepło zostaje w środku ciała, a kończyny marzną.
Te trzy obrazy wyglądają podobnie, ale wymagają innej pracy. Dlatego tak ważna jest diagnostyka palpacyjna i pulsowa.
Moksa: ciepło, które się zapamiętuje
W pracy z hieshō szczególnie przydaje się お灸 okyu, czyli moksa. To wyciszające ciepło podawane na wybrane punkty. Wiele osób opisuje je jako jedno z najprzyjemniejszych doświadczeń w gabinecie. Przy części pacjentów pokazuję też, jak bezpiecznie stosować moksę w domu.

Proste nawyki na co dzień
- ciepłe śniadanie zamiast zimnego jogurtu prosto z lodówki,
- osłonięte kostki i lędźwie w chłodne dni,
- ciepła kąpiel stóp wieczorem,
- krótki ruch w ciągu dnia, jeśli pracujesz przy biurku.
Tekst ma charakter edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji lekarskiej ani diagnozy.
